Postawienie tej kwestii wydaje się odradzaniem się dawnego sporu – ąuerelle des anciens et des modernes… Dla niektórych dyscyplin sprawa jest bezdyskusyjna (chociaż nawet z historii literatury łacińskiej można napisać pracę nie o Horacym, lecz o badaniach nad jego twórczością w ostatnim dwudziestoleciu). Z drugiej strony jest oczywiste, że autor piszący pracę z historii współczesnej literatury włoskiej nie ma wyboru.
Nierzadko jednak zdarza się, że student, wbrew radzie profesora literatury włoskiej, nie chce pisać pracy o szesnastowiecznym naśladowcy Petrarki, preferując takich autorów jak Pavese, Bassani lub Sanguineti. Często źródłem wyboru jest autentyczne powołanie, które trudno zakwestionować. Kiedy indziej u podstaw decyzji stoi fałszywe przekonanie, że autor współczesny jest łatwiejszy i bardziej interesujący.
Eco Umberto, Jak napisać pracę dyplomową. Poradnik dla humanistów, Warszawa 2007
I znowu trafiamy na dylemat, który na studiach wraca jak bumerang: zagadnienia dawne czy współczesne. Brzmi to jak akademicka wersja odwiecznego sporu „stare kontra nowe” i w gruncie rzeczy dokładnie tym jest. Dla części kierunków sprawa faktycznie jest prosta – jeśli ktoś zajmuje się literaturą antyczną, średniowieczem albo starożytną filozofią, to raczej nie bardzo ma gdzie uciec. Ale nawet tam, jak słusznie zauważono, można czasem sprytnie zmienić perspektywę i zamiast pisać o samym Horacym, napisać o tym, jak Horacy jest dziś interpretowany. I nagle temat „dawny” robi się całkiem współczesny.
W wielu przypadkach jednak student staje przed realnym wyborem. Ma do dyspozycji autorów, zjawiska i problemy sprzed kilku wieków albo takie, które są nam niemal współczesne, bliskie doświadczeniu, językowi i wrażliwości. I tu bardzo często wygrywa intuicja: „współczesne będzie łatwiejsze”, „bardziej mnie interesuje”, „lepiej to czuję”. I to jest moment, w którym warto się na chwilę zatrzymać i zastanowić, czy to na pewno prawda.
Zacznijmy od argumentu o łatwości. Wielu studentów zakłada, że pisanie o współczesnych autorach czy zjawiskach będzie prostsze, bo język jest bliższy, kontekst bardziej zrozumiały, a literatura – dostępniejsza. I faktycznie, coś w tym jest. Łatwiej czyta się teksty napisane sto lat temu niż pięćset. Łatwiej też odnieść je do współczesnych problemów. Problem w tym, że wraz z tą „łatwością” pojawiają się inne trudności.
Po pierwsze: nadmiar opracowań. Autorzy współcześni bywają analizowani na wszystkie możliwe sposoby. Jest mnóstwo artykułów, książek, polemik, recenzji, a czasem także interpretacji sprzecznych ze sobą. Student bardzo szybko tonie w materiale i ma problem, żeby znaleźć własny punkt zaczepienia. Z kolei przy autorach dawnych bywa odwrotnie – literatura jest bardziej klasyczna, uporządkowana, a spory interpretacyjne często już dawno zostały „oswojone”.
Po drugie: brak dystansu. Pisząc o współczesności, trudniej zachować chłodną analizę. Łatwo wpaść w publicystykę, ocenianie, zachwyty albo niechęci. Komisja natomiast oczekuje pracy naukowej, a nie eseju krytycznego czy felietonu. To częsty problem prac o zjawiskach bardzo aktualnych – student pisze ciekawie, ale za bardzo „po swojemu”, za mało analitycznie.
Z drugiej strony są zagadnienia dawne, które wielu studentów odstraszają już na starcie. Stare teksty, archaiczny język, konteksty historyczne, które trzeba mozolnie rekonstruować. To prawda – praca nad dawnymi tematami wymaga więcej cierpliwości i przygotowania. Ale ma też ogromną zaletę: jasne ramy. Epoka się kończy, autorów jest ograniczona liczba, a materiał da się logicznie uporządkować. To bardzo pomaga przy planowaniu pracy i przy obronie.
Często profesorowie namawiają studentów właśnie do tematów dawnych nie dlatego, że są „oderwani od rzeczywistości”, ale dlatego, że wiedzą, z jakimi problemami kończy się fascynacja współczesnością. Student chce pisać o Pavese, Bassanim czy Sanguinetim, bo ich czyta z przyjemnością i czuje z nimi więź. I to jest absolutnie zrozumiałe – autentyczne zainteresowanie tematem to ogromny plus. Jeśli naprawdę czujesz, że dany autor cię „ciągnie”, to warto to brać pod uwagę.
Problem zaczyna się wtedy, gdy wybór współczesności wynika z błędnego przekonania, że to droga na skróty. Bardzo często jest dokładnie odwrotnie. Praca o autorze dawnym może być trudniejsza na etapie czytania, ale łatwiejsza w konstrukcji i ocenie. Praca o autorze współczesnym bywa przyjemniejsza w lekturze, ale znacznie trudniejsza do „udźwignięcia” metodologicznie.
Jest jeszcze jedna ważna sprawa: oczekiwania komisji. Przy zagadnieniach dawnych komisja zwykle ma jasne kryteria oceny: znajomość epoki, poprawność interpretacji, umiejętność pracy ze źródłami. Przy zagadnieniach współczesnych pytania bywają bardziej nieprzewidywalne. Mogą dotyczyć aktualnych debat, stanowisk krytyków, a nawet twojej własnej postawy wobec opisywanego zjawiska. To wymaga dużej pewności siebie i bardzo dobrego przygotowania.
Dobrym rozwiązaniem bywa też złoty środek: temat pozornie dawny, ale ujęty z perspektywy współczesnej. Na przykład recepcja klasycznego autora dziś, nowe interpretacje starego tekstu albo porównanie dawnych i współczesnych odczytań tego samego motywu. Taki temat pozwala połączyć solidność historii z aktualnością problemu.
Podsumowując: wybór między zagadnieniami dawnymi a współczesnymi nie powinien opierać się wyłącznie na sympatii czy strachu przed trudnym językiem. Trzeba realnie ocenić swoje możliwości, dostęp do literatury, stopień skomplikowania tematu i własną skłonność do trzymania się ram. Czasem temat dawny okazuje się znacznie prostszy, niż się wydawało, a temat współczesny – dużo bardziej zdradliwy.
Najlepsza rada? Nie wybieraj „nowego” tylko dlatego, że wydaje się łatwiejsze. W pracy dyplomowej łatwość to często iluzja. A dobrze opracowany temat dawny może dać znacznie lepszy efekt – i mniej stresu – niż pogoń za współczesnością za wszelką cenę.