Ta alternatywa dotyczy tylko niektórych dziedzin. Praca dyplomowa z historii matematyki, filologii romańskiej czy historii literatury niemieckiej zawsze będzie historyczna. Z architektury, fizyki jądrowej czy anatomii porównawczej natomiast pisze się zazwyczaj prace teoretyczne lub eksperymentalne. Pozostaje jednak wiele dziedzin, w których możliwe są prace różnego rodzaju. Są to na przykład: filozofia, socjologia, antropologia kulturowa, estetyka, filozofia prawa, pedagogika czy prawo międzynarodowe.
W pracy teoretycznej autor zmaga się z abstrakcyjnymi problemami, często już wielokrotnie rozważanymi przez innych, takimi jak natura woli ludzkiej, pojęcie wolności, ról społecznych, istnienie Boga, kod genetyczny. Wymienione tematy wywołują uśmiech, bo przypominają, jak to nazywał Gramsci, „krótkie uwagi o wszech- świecie”’. Zagadnienia te podejmowali już wprawdzie wielcy myśliciele, dla nich jednak – wyjąwszy rzadkie przypadki – stanowiły one zwieńczenie wieloletniego wysiłku intelektualnego.
Eco Umberto, Jak napisać pracę dyplomową. Poradnik dla humanistów, Warszawa 2007
No i tu dochodzimy do kolejnego klasycznego dylematu, który potrafi skutecznie zablokować wybór tematu: praca historyczna czy teoretyczna. Na papierze brzmi to bardzo „akademicko”, ale w praktyce chodzi o dość prostą rzecz – czy opisujesz i analizujesz to, co już się wydarzyło i zostało zapisane w źródłach, czy raczej próbujesz zmierzyć się z pojęciami, ideami i problemami na poziomie bardziej abstrakcyjnym.
Jak słusznie zauważono, w niektórych dziedzinach wyboru właściwie nie ma. Jeśli piszesz pracę z historii matematyki, historii literatury albo filologii, to z definicji będzie to praca historyczna. Będziesz pracować na tekstach, dokumentach, koncepcjach z przeszłości, śledzić ich rozwój, zmiany interpretacji, wpływy i konteksty. Z kolei w naukach ścisłych, technicznych czy medycznych prace dyplomowe mają zazwyczaj charakter teoretyczny albo eksperymentalny – tam nie rekonstruuje się dziejów idei, tylko opisuje modele, zależności, wyniki badań czy projekty.
Cała zabawa zaczyna się w tych dziedzinach, które stoją gdzieś pośrodku. Filozofia, socjologia, pedagogika, prawo, estetyka – tu możesz pójść w obie strony. I właśnie wtedy łatwo wpaść w pułapkę. Praca teoretyczna kusi, bo brzmi ambitnie. „Pojęcie wolności”, „istota sprawiedliwości”, „rola wychowania w kształtowaniu człowieka” – to są tematy, które robią wrażenie. Problem polega na tym, że robią wrażenie także na komisji… i to nie zawsze w dobrym sensie.
W pracy teoretycznej bardzo łatwo jest popłynąć w stronę wielkich, ogólnych rozważań. Student zaczyna pisać o naturze człowieka, sensie istnienia, społeczeństwie, wartościach uniwersalnych – i nawet nie zauważa, kiedy przestaje panować nad tematem. Takie zagadnienia były już analizowane setki razy przez filozofów, socjologów i prawników, którzy poświęcili na to całe życie. Dwudziestokilkuletni student, choćby bardzo zdolny, nie ma ani narzędzi, ani zaplecza, by dorzucić do tego coś naprawdę nowego.
To nie znaczy, że praca teoretyczna jest z góry skazana na porażkę. Da się ją napisać dobrze, ale wymaga ogromnej dyscypliny i… pokory. Kluczowe jest wtedy bardzo precyzyjne zawężenie problemu. Nie „wolność człowieka”, tylko „pojęcie wolności w ujęciu konkretnego autora” albo „spór o wolność w określonym nurcie filozoficznym”. Bez tego ryzyko jest takie, że praca zamieni się w zbiór ogólników, cytatów i „mądrych” zdań, które niewiele wnoszą.
Praca historyczna pod tym względem jest zazwyczaj bezpieczniejsza. Masz ramy czasowe, konkretne teksty, autorów, wydarzenia. Twoim zadaniem nie jest odpowiedzieć na pytanie „czym jest wolność”, tylko pokazać, jak to pojęcie było rozumiane w danym okresie, jak się zmieniało, kto na kogo wpływał i dlaczego. To nadal jest intelektualna robota, ale bardziej osadzona w faktach i źródłach. Komisje bardzo to cenią, bo łatwiej ocenić rzetelność takiej pracy.
Jest jeszcze jeden ważny aspekt: kontrola materiału. W pracy historycznej wiadomo, gdzie szukać granicy. Kończy się epoka, kończy się zakres. W pracy teoretycznej granice są płynne i często zależą tylko od samodyscypliny autora. A z tym bywa różnie, zwłaszcza gdy temat zaczyna się rozrastać w trakcie pisania.
Nie można też zapominać o roli promotora. Wielu promotorów – nawet tych, którzy sami zajmują się teorią – woli, gdy student wybiera temat historyczny albo przynajmniej historyczno-teoretyczny. Dlaczego? Bo łatwiej jest wtedy prowadzić pracę, wskazywać konkretne poprawki i unikać filozofowania „w próżni”. Promotor szybciej zauważy błąd w interpretacji tekstu niż w bardzo ogólnej refleksji teoretycznej.
Ciekawym kompromisem jest praca łącząca oba podejścia. Na przykład: część historyczna, w której omawiasz rozwój jakiegoś pojęcia lub teorii, i część teoretyczna, gdzie próbujesz je uporządkować albo zestawić różne stanowiska. To często bardzo dobre rozwiązanie, bo pokazuje, że rozumiesz kontekst historyczny, ale potrafisz też myśleć bardziej abstrakcyjnie. Oczywiście pod warunkiem, że obie części są sensownie ograniczone.
Warto też spojrzeć na to od strony obrony. Przy pracy historycznej pytania komisji są zwykle konkretne: dlaczego wybrałeś ten okres, jak interpretujesz dane źródło, czym różni się autor A od autora B. Przy pracy teoretycznej pytania potrafią być znacznie trudniejsze, bo dotyczą definicji, założeń i konsekwencji twoich rozważań. Jeśli nie masz tego naprawdę dobrze przemyślanego, łatwo się pogubić.
Podsumowując: wybór między pracą historyczną a teoretyczną to nie kwestia ambicji, tylko strategii. Praca teoretyczna wygląda efektownie, ale jest obarczona dużym ryzykiem. Praca historyczna bywa mniej „górnolotna”, ale daje solidne podstawy i większe bezpieczeństwo. Jeśli ktoś nie ma bardzo jasno sprecyzowanego problemu teoretycznego i dobrego wsparcia promotora, to historia – albo przynajmniej mocne osadzenie w kontekście historycznym – jest zwykle rozsądniejszym wyborem.
Najkrócej mówiąc: lepiej dobrze opowiedzieć mały fragment rzeczywistości niż próbować wyjaśnić cały wszechświat w jednej pracy dyplomowej. I to jest rada, która sprawdza się na każdym etapie studiów.