Praca monograficzna czy przeglądowa

5/5 - (1 vote)

Pierwszą pokusą studenta jest napisanie pracy traktującej o wielu zagadnieniach. Student interesujący się literaturą, marzy o napisaniu pracy zatytułowanej Literatura dzisiaj. Zmuszony do ograniczenia zakresu, zmienia temat na: Literatura włoska od roku 1945 do lat sześćdziesiątych.

Takie tematy są bardzo niebezpieczne. Powodowałyby one drżenie kolan u znacznie dojrzalszych uczonych. Nie sposób, by sprostał im dwudziestoletni student, który albo przedstawiłby płytki przegląd nazwisk i obiegowych opinii, albo nadał swemu dziełu oryginalne ujęcie, narażając się na zarzut niedopuszczal­nych pominięć. Wielki współczesny krytyk literatury Gianfranco Contini’ w 1957 r. opublikował w wydawnictwie Sansoni Accade- mia książkę Letteratura italiana Otto – Novecento [Literatura włoska XIX i XX w.]. Gdyby przedstawił ją jako pracę magisterską, przy­puszczalnie zostałby oblany, mimo że liczy ona czterysta siedem­dziesiąt dwie strony druku. Zapewne zaniedbaniu lub ignorancji przypisano by pominięcie pisarzy, uznawanych powszechnie za ważnych, poświęcenie całych rozdziałów „pomniejszym” auto­rom, a „wielkim” pisarzom – zaledwie krótkich not w przypisach.

Eco Umberto, Jak napisać pracę dyplomową. Poradnik dla humanistów, Warszawa 2007

To jedno z tych pytań, które pojawiają się na etapie wyboru tematu i potrafią nieźle namieszać w głowie. Praca monograficzna czy przeglądowa?

I właśnie w tym momencie pojawia się kluczowe rozróżnienie, które wielu studentów bagatelizuje: praca przeglądowa kontra monograficzna. Praca przeglądowa to taka, która próbuje ogarnąć szeroki obszar tematyczny, pokazać „co, kto i kiedy”, zebrać nazwiska, nurty, kierunki i główne tezy. Brzmi kusząco, bo daje wrażenie, że pisze się o „czymś dużym” i ważnym. Problem w tym, że na poziomie pracy licencjackiej czy magisterskiej to prawie zawsze kończy się powierzchownością. Nie ma miejsca na pogłębienie, a promotorzy i recenzenci bardzo szybko wyczuwają tekst, który jedynie streszcza cudze opracowania.

Praca monograficzna działa zupełnie inaczej. Ona nie próbuje opisać całego świata, tylko bierze jeden, wąski wycinek i zagląda do niego bardzo dokładnie. Zamiast „Literatura włoska po 1945 roku” mamy na przykład „Motyw pamięci w prozie Itala Calvina” albo „Obraz miasta w poezji jednego konkretnego autora”. I nagle okazuje się, że materiału wcale nie jest mniej – jest go często więcej, tylko jest lepiej uporządkowany. Student ma szansę naprawdę zrozumieć temat, a nie tylko go „przelecieć”.

To, co dla wielu jest zaskoczeniem, to fakt, że wąski temat wcale nie oznacza banalnego. Wręcz przeciwnie – im węższy temat, tym większe pole do pokazania własnego myślenia. W pracy monograficznej można porównać różne interpretacje, wejść w polemikę z badaczami, zauważyć niuanse, które w pracy przeglądowej po prostu giną. Recenzent woli przeczytać dobrze napisaną analizę jednego problemu niż dziesięć rozdziałów, z których każdy ledwie muska temat.

Warto też pamiętać o bardzo praktycznej stronie sprawy. Praca przeglądowa wymaga ogromnej znajomości literatury przedmiotu. Trzeba wiedzieć, kogo nie wolno pominąć, jakie nazwiska są „obowiązkowe” i które nurty trzeba choćby wspomnieć. To jest trudne nawet dla doświadczonych badaczy, a co dopiero dla studenta, który dopiero uczy się poruszania po bibliografii. W pracy monograficznej łatwiej nad tym zapanować, bo zakres jest jasno określony, a promotor szybciej wychwyci ewentualne braki.

Nie bez znaczenia jest też bezpieczeństwo. Praca monograficzna jest po prostu bezpieczniejsza na obronie. Komisja widzi, że temat jest rozsądnie dobrany, adekwatny do etapu studiów i możliwy do rzetelnego opracowania. Nawet jeśli ktoś się z czymś nie zgodzi, to dyskusja dotyczy konkretów, a nie zarzutów w stylu „dlaczego zabrakło tego autora” albo „czemu ten okres został potraktowany tak pobieżnie”.

Oczywiście są sytuacje, w których praca przeglądowa ma sens, ale zwykle dotyczy to bardzo jasno określonego zakresu, na przykład przeglądu badań nad jednym zagadnieniem albo omówienia konkretnej debaty naukowej. To jednak nadal nie jest „wszystko o wszystkim”, tylko przegląd w granicach rozsądku.

Jeśli więc stoisz przed wyborem, to w dziewięciu przypadkach na dziesięć lepiej postawić na pracę monograficzną. Daje większą kontrolę nad materiałem, mniejsze ryzyko wpadek i większą szansę, że praca będzie naprawdę dobra, a nie tylko „zaliczona”. Lepiej powiedzieć coś sensownego o jednym problemie niż napisać sto stron o wszystkim i o niczym.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której rzadko mówi się wprost, a która bardzo szybko wychodzi w trakcie pisania: komfort pracy. Przy pracy przeglądowej student często czuje się jak ktoś, kto próbuje posprzątać całe mieszkanie w godzinę. Zaczyna z zapałem, ale po chwili okazuje się, że temat się rozlewa, dochodzą kolejne wątki, nowe nazwiska, następne książki „konieczne do przeczytania”. W efekcie zamiast pisać, ciągle ma się poczucie, że jeszcze nie wszystko zostało sprawdzone. To potrafi skutecznie zabić motywację i prowadzi do wiecznego odkładania pisania „na później”.

Praca monograficzna daje dużo większe poczucie kontroli. Masz jasno określony temat, wiesz, gdzie są granice i kiedy możesz powiedzieć: „to już wystarczy”. Czytasz literaturę z konkretnym celem, a nie na zasadzie „a nuż się przyda”. To bardzo pomaga psychicznie, zwłaszcza na etapie, gdy tekst trzeba poprawiać, skracać albo przeredagowywać. Łatwiej jest też zachować spójność stylu i argumentacji, bo cały czas krążysz wokół jednego problemu.

Jest też kwestia metodologii, która dla wielu studentów brzmi groźnie, a w praktyce sprowadza się do prostego pytania: co dokładnie badam i jak to robię? W pracy przeglądowej odpowiedź bywa mętna: „opisuję”, „przedstawiam”, „omawiam”. W monografii sprawa jest prostsza – analizujesz konkretne teksty, porównujesz interpretacje, sprawdzasz, jak zmienia się dany motyw albo pojęcie. To jest bardziej „namacalne” i łatwiejsze do obrony przed komisją.

Nie bez znaczenia jest też to, że promotorzy po prostu wolą prace monograficzne. Nie dlatego, że są modne, ale dlatego, że łatwiej je prowadzić. Promotor może realnie pomóc, bo zna temat, widzi postępy i szybko wyłapuje błędy. Przy pracy przeglądowej często nawet promotor ma problem, żeby ogarnąć całość, bo zakres jest zbyt szeroki. Wtedy uwagi stają się ogólne, a student zostaje sam z poczuciem, że „coś jest nie tak”, tylko nie do końca wiadomo co.

Warto też pomyśleć o przyszłości. Jeśli ktoś planuje kontynuować naukę, to dobrze napisana praca monograficzna może być punktem wyjścia do dalszych badań. Można ją rozbudować, pogłębić, zmienić perspektywę. Praca przeglądowa szybciej się dezaktualizuje i rzadko nadaje się do czegokolwiek poza zaliczeniem studiów. Nawet jeśli nie planujesz kariery naukowej, to umiejętność skupienia się na jednym problemie i doprowadzenia go do końca jest bardzo cenna na rynku pracy.

Na koniec warto obalić jeden mit: wąski temat nie oznacza nudy. Wręcz przeciwnie. Często to właśnie szczegóły są najciekawsze. Analiza jednego motywu, jednej postaci czy jednego przypadku potrafi powiedzieć więcej o epoce czy zjawisku niż ogólnikowy przegląd. Komisje to doceniają, bo widzą w tym dojrzałość wyboru, a nie ucieczkę przed trudnym tematem.

Jeśli więc ktoś waha się między pracą monograficzną a przeglądową, najlepsza rada brzmi: zawęź temat jeszcze bardziej, niż ci się wydaje, że trzeba. Potem i tak okaże się, że materiału jest aż nadto. A dobrze zawężony temat to połowa sukcesu – reszta to już „tylko” systematyczna praca i zdrowy rozsądek.

Dodaj komentarz